Dzisiaj na jazdę dostałam świeżo zajeżdżonego hucuła Orlando. Przy czyszczeniu i siodłaniu był mega grzeczny. Gdy poszliśmy na padok pan mi go przytrzymał, bo ma problemy ze schodkami, a chcą go nauczyć, żeby przy nich stał spokojnie. Gdy już na nim siedziałam zaczęłam go rozstępowywać. Gdy zaczęliśmy kłusować na początku w ogóle nie mogłam złapać rytmu, ale potem było lepiej. Był mega wygodny w ćwiczebnym. Potem Martyna powiedziała, żebym spróbowała przechylać się na jakąś stronę za bardzo. Okazało się, że przez to, że nie jest jeszcze zepsuty reaguje na zmianę środka ciężkości ciała. Potem ćwiczyliśmy sobie przejeżdżanie przez drążki. Na koniec zagalopowaliśmy sobie na chwilę w jedną stronę. Potem, gdy już rozsiodłaliśmy konie pan powiedział mi, żebym go odwiązała, bo będzie się denerwował. Gdy poszłam do siodlarni okazało się, że poszedł za mną😍😍



